sobota, 28 lutego 2015

DZIERGANIE NA ZDENERWOWANIE


Zaglądam na blogi.
Tu i ówdzie pożegnanie zimy, tam nowe zakupy, gdzie indziej kolejny remont, zupa na talerzu, książki na regale...
Pitu pitu o niczym.

Lodowaty Włodek nie istnieje. Bo co? Bo podobno już wiosna? Bo temat się znudził?
Bo strach jest taki niefotogeniczny?

Osłabia mnie bezczelność i brak szacunku do życia.
Denerwuję się, chociaż nie chcę.
Ten rok miał być już dobry. Nie jest.
Denerwuję się.
Denerwuję się, a wtedy dziergam.



Trzy rolki sznurka z marketu budowlanego, dwa wieczory i oprócz napiętych nerwów mam też torbę na zakupy.
Wolałabym tylko torbę. Tylko co z tego? :/


niedziela, 22 lutego 2015

I STAŁA SIĘ JASNOŚĆ


W poprzednim poście żaliłam się na zbyt wysokie ceny kinkietów-harmonijek.

Dalej bym narzekała, gdyby nie Sentimenti, której oblicze znalazło się na okładce gazetki Leroy Merlin. Otworzyłam i - tadam - promocja. 
A w promocji kinkiet Naha Inspire, z 89,00 zł przeceniony na 59,00 zł.
Aaaaach!


Przez chwilę wydawało mi się, że wystarczy pojechać do sklepu i dumnie ściskając pudełko, wrócić do domu. 
Nie-eee.
Produkt może być w promocji, co nie oznacza, że jest w sprzedaży. Proste jak polski system podatkowy.

Ale ja cierpliwa jestem. Dwa tygodnie sprawdzania po kilka razy dziennie, czy status dostępności uległ zmianie i kilka telefonów do sklepu później - kinkiet pojawił się w magazynie. I to w porażającej ilości pięciu sztuk!
Jechaliśmy jak do pożaru.


Na miejscu obejrzeliśmy zawartość pudełek. Wszak informacja "made in China" nie budzi zaufania odnośnie jakości. Całkiem uzasadnienie: dopiero w czwartym pudełku trafiliśmy na nieobity, pozbawiony wgnieceń i skrzywień egzemplarz.
I to właśnie on trafił na naszą ścianę.
Można podziwiać, jako i ja podziwiam od rana do wieczora.


A jak się teraz dobrze szydełkuje, fiu fiu!