sobota, 28 lutego 2015

DZIERGANIE NA ZDENERWOWANIE


Zaglądam na blogi.
Tu i ówdzie pożegnanie zimy, tam nowe zakupy, gdzie indziej kolejny remont, zupa na talerzu, książki na regale...
Pitu pitu o niczym.

Lodowaty Włodek nie istnieje. Bo co? Bo podobno już wiosna? Bo temat się znudził?
Bo strach jest taki niefotogeniczny?

Osłabia mnie bezczelność i brak szacunku do życia.
Denerwuję się, chociaż nie chcę.
Ten rok miał być już dobry. Nie jest.
Denerwuję się.
Denerwuję się, a wtedy dziergam.



Trzy rolki sznurka z marketu budowlanego, dwa wieczory i oprócz napiętych nerwów mam też torbę na zakupy.
Wolałabym tylko torbę. Tylko co z tego? :/